Założenia merytoryczne i organizacyjne

Jacek Malczewski, Portret Jana Kasprowicza, 1903
Zapraszamy do udziału w kolejnej antologii wydawanej z okazji Warszawskiej Jesieni Poezji, tym razem w roku 2026. Patronem jest Jan Kasprowicz (100-lecie śmierci).
Aby wziąć w niej udział należy spełnić określone wymagania:
- być członkiem Związku Literatów Polskich;
- mieć opłacone składki, włącznie z rokiem 2026;
- należy nadesłać krótki życiorys, do 500 znaków, włącznie ze spacjami;
- nadesłać 3-4 wiersze, nie więcej;
- zadeklarować udział w 54. Warszawskiej Jesieni Poezji w październiku tego roku, w celu wzięcia udziału w promocji książki.
Udział w antologii jest dobrowolny. Wskazane jest aby jeden z nadesłanych wierszy był związany z patronem tegorocznej antologii (poprzez dedykację, cytat, poruszaną tematykę czy motto). Motto antologii to słowa: „Rzadko na moich wargach – Niech dziś to warga ma wyzna – Jawi się krwią przepojony, Najdroższy wyraz: Ojczyzna” (Jan Kasprowicz, Księga ubogich – XLI – tekst poniżej).
Organizator, czyli Oddział Warszawski Związku Literatów Polskich prosi, by nadsyłane materiały były napisane czcionką Times New Roman w wielkości 12. Tekstów nie należy formatować, nie używać tabulatorów. Tytuły książek w CV powinny być zapisane kursywą, a tytuły czasopism w cudzysłowach. W przypadku dużej liczby wydań książek redakcja zamieści tylko tytuły z ostatnich lat.
Materiały, czyli CV plus 3-4 wiersze powinny znajdować się w jednym pliku. W tytule pliku należy napisać nazwisko i imię autora, oddział ZLP i na końcu słowo antologia z rokiem, jak w przykładzie: jankowskijerzy-warszawa-antologia2026. Prosimy by to było w tej kolejności i bez dużych liter. Plik z materiałem powinien zawierać kolejno: imię i nazwisko autora, CV i wiersze.
Materiały niespełniające warunków nie będą brane pod uwagę.
Wiersze nadesłane będą kwalifikowane do antologii przez Komitet Redakcyjny: Jerzy Jankowski, Grzegorz Trochimczuk, Artur Krajewski i Marek Wawrzkiewicz.
Na jednego autora będą przeznaczone 2-4 strony antologii, w zależności od długości wierszy i wartości nadesłanych materiałów oraz ich związku z tegoroczną tematyką i patronem. Materiały muszą być nadesłane na mejla: biuro@zlpwarszawa.pl w nieprzekraczalnym terminie do 15 maja 2026 roku.
Komitet Redakcyjny antologii WJP 2026
Księga ubogich – XLI
Autor: JAN KASPROWICZ
Rzadko na moich wargach —
Niech dziś to warga ma wyzna —
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.
Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie,
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.
Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.
Widziałem, jak do Jej kolan —
Wstręt dotąd serce me czuje —
Z pokłonem się cisną i radą
Najpospolitsi szuje.
Widziałem rozliczne tłumy
Z pustą, leniwą duszą,
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
Resztki sumienia głuszą.
Sztandary i proporczyki,
Przemowy i procesyje,
Oto jest treść Majestatu,
Który w niewielu żyje.
Więc się nie dziwcie — ktoś może
Choć milczkiem słuszność mi przyzna —,
Że na mych wargach tak rzadko
Jawi się wyraz: Ojczyzna.
Lecz brat mój najbliższy i siostra,
W tak czarnych żałobach ninie,
Ci wiedzą, że chowam tę świętość
W najgłębszej serca głębinie.
Ta siostra najbliższa i brat ten,
Wybrani z pomiędzy rzeszy,
Ci znają drogi, któremi
Moja Wybrana śpieszy.
Krwawnikiem zarosłe ich brzegi,
Łopianem i podbiałami:
Śpieszę z Nią razem, topole
Ślą swe westchnienia za nami.
Przystajem na cichych mogiłach,
Słuchamy, azali z ich wnętrza,
Jakiś się głos nie odezwie,
Jakaś nadzieja najświętsza.
Zboża się złocą dojrzałe,
A tam już widzimy żniwiarzy,
Ta dłoń swą na czoło mi kładzie
I razem o sprzętach marzy.
A potem, podniósłszy głowę,
Do dalszej wstając podróży,
Woła: „Miej radość w duszy,
Bo tylko radość nie nuży.
Podporą ci będzie i brzaskiem
Ta ziemia, tak bujna, tak żyzna,
Nią-ci Ja jestem, na zawsze
Twa ukochana Ojczyzna”.
Jakiś złośliwy złoczyńca,
Pszeniczne podpala stogi,
U bram się wije niebieskich
W rozpaczy człowiek ubogi.
Jakaś mordercza zaraza
Z głodem zawiera przymierze,
Na przepełnionych cmentarzach
Krzyże się wznoszą świeże.
Jakoweś głuche tententy
Wskroś przeszywają powietrze,
Kłębią się gęste chmurzyska,
Czyjaż to ręka je zetrze?
Jakaś olbrzymia rzeka
Wezbrała krwią i rozlewa
W krąg purpurowe swe nurty,
Zabiera domy i drzewa.
Jakoweś idą pomruki —
Drży niepoznana puszcza,
Dęby się groźnie ozwały,
Cóż to za moc je poduszcza?
A nad tą dolą — niedolą
Poranna nieci się zorza,
Na pieśń mą, Ojczyzny pełną,
Spływa promienność boża.
W mej pieśni, bogatej czy biednej —
Przyzna mi ktoś lub nie przyzna —
Żyje, tak rzadka na wargach,
Moja najdroższa Ojczyzna.
źródło: https://poezja.org/wz/Jan_Kasprowicz/25670/Ksiega_ubogich_XLI



